Liga Ochrony Przyrody Liga Ochrony Przyrody
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gosporadki Wodnej Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
NEWSLETTER
wyślij   wyślij
ARCHIWUM
więcej   więcej
Osobiście - Segreguję [nr 1 / 2009] [2009-04-22]

Już teraz można zgłaszać projekty "uśmiecheniętych" pojemników na surowce wtórne do konkursu "Segreguję z uśmiechem".

Nabór prac trwa do końca czerwca 2009 roku. Zapraszamy do udziału uczniów szkół podstawowych, gminazjalnych i ponadgimnazjalnych z wojeództwa: małopolskiego, podkarpackiego i śląskiego.

Atrakcyjne nagrody czekają!!!


  • NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA MIĘDZYNARODOWE DOTYCZĄCE PROBLEMÓW EKOLOGICZNYCH :


- Deklaracja Sztokholmska z czerwca 1972 r., proklamująca międzynarodową współpracę w dziedzinie ochrony środowiska;

- powołana przez ONZ w 1973 r. Rada Zarządzająca Programami Ochrony Środowiska Człowieka (UNEP);

- Szczyt Ziemi, czyli Konferencja ONZ w Rio de Janeiro w czerwcu 1992 r. gromadzi przedstawicieli 180 państw, które przyjmują tzw. Kartę Ziemi zawierającą zasady ochrony środowiska na ziemi.

Pomimo wysiłku włożonego w działania ekologiczne, brak międzynarodowej współpracy może zniweczyć działania na rzecz ochrony przyrody. Przykładem jest Brazylia, gdzie nadal wycina się puszczę amazońską, czy Stany Zjednoczone, które za prezydentury George'a Busha juniora na początku 2001 wycofały się z kilku międzynarodowych projektów ekologicznych.



  • ZACZNIJMY OD POCZĄTKU


Nie wiem czy każdy z nas ma świadomość, że motyw ochrony przyrody towarzyszy nam od niemal wczesnego średniowiecza. Pierwsze nowoczesne prawo obejmujące ochroną ginące gatunki uchwalono w naszym kraju. Za nasza ideą Tworzenia rezerwatów i parków narodowych poszli w ślad nas bliscy i dalsi sąsiedzi. Często wspominana peerelowska ustawa o ochronie przyrody była czymś ponadczasowym i podziwianym . Tutaj powinniśmy skłonić się do głębszej refleksji nad tematem i zadać sobie pytanie- dlaczego nie jesteśmy wiec ekologicznym „mocarstwem".

•Źródła tego tematu powinniśmy się doszukiwać prawie tysiąc lat temu. Faktem nie do rozwikłania staje się temat dlaczego za polskiego przywódcę ochrony przyrody uchodzi Władysław Jagiełło, rzekomy obrońca turów oraz zwycięzca spod Grunwaldu.

W historycznych zapisach czytamy też że cztery stulecia przed wstąpieniem Jagiełły na tron Bolesław Chrobry wydał chroniące bobry prawa. Jagiełło zaś nie tyle pochylił się nad losem wymierających turów, ile raczej zastrzegł sobie prawo wyłączności polowania na nie, z którego korzystał, przy każdej nadążającej się okazji przy pomocy bardzo uprzywilejowanej świty, która zresztą bardzo mu pomagała w tym haniebnym procederze.
Jedyną jednostką która dostrzegła problem i postanowiła coś z nim zrobić był Zygmunt III Waza zrozumiał on , że masowa zagłada turów zaszła zbyt daleko. To on właśnie wydał całkowity zakaz polowania na nie w roku 1597, gdy przy życiu zostało ich tylko około dwudziestu. Dramatycznym faktem staje się koniec tego rozdziału, król powołuje specjalną straż (która miała pilnować, dokarmiać i monitorować liczbę żyjących osobników), jednak nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów, ostatni tur padł 30 lat po wprowadzeniu zakazu i od podjęcia ochrony gatunku.


  • PRZED POWSTANIEM MYŚLI EKOLOGICZNEJ


Projekty i idee w jakimś stopniu wspomnianych przeze mnie wcześniej władców pomimo, że godne uwagi, nie były niestety elementami ogólnego programu ochrony dziedzictwa naturalnego. Średniowieczne prawa dotyczące ochrony ginących gatunków miały charakter częściowo/chwilowy oraz bardzo doraźny nie eliminowano problemu. W momencie kiedy orientowano się, że problem istnieje wprowadzano ograniczenia w jakimś stopniu ich eksploatacji. Dotyczyło to po pierwsze roślin i zwierząt - bo królewską ochroną objęto w tym też okresie cisy.
Identyczne sytuacje powstały w skutek uciążliwych działalności przed przemysłowych. W XIII wieku stracono na przykład po krótkim procesie pewnego londyńskiego kowala, który nie przestrzegał zakazu spalania węgla podczas trwania sesji parlamentu, może to się wydąć nam jak komediodramat ale zainicjowały te wydarzenia w pewnym sensie całą ich późniejsza fale. Przykładem obrazującym tez może być fakt gdy to w roku 1468 w Kolonii została zlikwidowana mini_huta miedzi i ołowiu - był to efekt skarg mieszkańców przeciw szkodliwym dymom unoszącym się z jej kominów. W obu wypadkach chodziło o doraźny zakaz prowadzenia działalności będącej udręką dla otoczenia.

Wertując źródło dostrzegam, że dużo później zaczęto się dopatrywać bardziej złożonych relacji, obopólnych wpływów między działalnością człowieka a stanem przyrody. Jako pierwszy zastanawiał się nad tym Georgius Agricola, który w "De Re metallica" poddał analizie niszczące efekty hutnictwa i górnictwa.
W Polsce temat ten poruszył w wydanym w roku 1612 dziele "Officina Ferraria" warsztat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego" Walenty Roździeński.
Ultra prawdziwy przełom następuje dopiero później bo czekamy aż do drugiej połowy XIX w., właśnie wtedy ludzkość zdała sobie sprawę z destrukcyjnego wpływu industrializacji gospodarki na przyrodę, a za sprawą Ernsta Haeckla widzimy, że nasza ekologia zaczęła funkcjonować jako nauka odrębna.

OD TATR PO TETMAJERA


Podzielona często przez zaborców Polska wszelkie idee z Zachodu i ich dopływ odbierała i wcielała w praktykę z opóźnieniem, ale na nasze szczęście akurat w dziedzinie ochrony przyrody wyznaczaliśmy wówczas światowe kierunki. Zastanawiam się czy ktoś ma świadomość że to zawdzięczamy za sprawą naszych pięknych Tatr. Dziwi mnie, i zdziwi każdego, że to dopiero w drugiej połowie XIX w. zaczęto tak naprawdę traktować te góry jako obszar wartościowy i warty uwagi. Polska inteligencja szybko „łykła" tatrzańską modę.

Można by tu było sklecić pewnie tom przykładów, wiec może w skrócie / poeci - jak Kasprowicz czy Tetmajer - poświęcali Tatrom całe tomy, a Zakopane stało się letnio-zimową kulturalną stolicą Polski. I tak jak Stanisław Witkiewicz (ojciec Witkacego) podjął się artystycznych reform góralskiej architektury, tak inni przedstawiciele elit rzucili się na ratunek zagrożonej taterniczą inwazją (zewsząd) przyrodzie.

Podczas znanej dobrze fali tatrzańskiego szaleństwa Sejm Krajowy Galicji w 1869 r. uchwalił pierwszą w nowoczesnej Europie ustawę obejmującą ochroną zagrożone gatunki - kozice i świstaki co stało się przełomem w dziejach. Później wprowadzono ochronę limby. Zaczęły powstawać bardzo liczne towarzystwa ochrony przyrody. Nawet poważni profesorowie angażowali się w ochronę tatrzańskich lasów - nie zapominajmy, stanowiących wówczas prywatną własność górali.

Uważam że najistotniejszym faktem, jest jednak wynik tego przedsięwzięcia tj. że działalność ta miała charakter długotrwałego lobbingu prowadzonego przez wpływowe środowiska - nikomu nie przychodziło do głowy przykuwanie się do drzew, by uchronić je przed ciosami bacowskiej siekierki. Efektywnie zamiast tego zajmowano się poważnymi debatami na temat możliwych form chronienia przyrody i przygotowywanie projektów.
Kolejnym etapem staje się fakt że po odzyskaniu niepodległości przyszedł czas na ich realizację. Już w 1919 r. powołano rezerwat w Puszczy Białowieskiej, który potem przekształcono w Park Narodowy.

• Genialnym posunięciem i inicjatywa długoterminową (bo funkcjonującą do dziś) było iż w 1928 r. za sprawą m.in. Bolesława Hryniewieckiego powstała Liga Ochrony Przyrody. Chwile później bo w roku 1932 uchwalono najnowocześniejszą wówczas w Europie ustawę o ochronie przyrody. Niesamowicie godnymi podziwu stają się realia że do chwili wybuchu II wojny światowej w Polsce mamy już 211 rezerwatów. Dużym potencjałem staje się temat, że przez całe międzywojnie ochrona przyrody była przede wszystkim pożytecznym hobby elit a zajmowanie się tą tematyką było w dobrym tonie.



CZAS PRL


Tak naprawę zatruwaniem środowiska nasz kraj zajął się dopiero po II wojnie. Gospodarka PRL nastawiona na przemysł ciężki, górnictwo i hutnictwo była prawdziwą zmorą dla polskiej natury. Pamiętajmy jednak, że ona sama po okresie międzywojennego i młodopolskiego kultu na powrót stała się obszarem podboju.

Patrząc na temat z innego punktu odniesienia , uchwalona w
1949 r. ustawa o ochronie przyrody w tamtych latach znów należała do najnowocześniejszych. Następują kolejne zmiany wiele przedwojennych rezerwatów przekształcono w Parki Narodowe. Reaktywowano nawet Ligę Ochrony Przyrody. O ochronie przyrody wiele wtedy mówiono, jednak naturę systematycznie i bezmyślnie niszczono.
Dramatyczne Apogeum destrukcji przypadło na czasy Gierka, kiedy powstały liczne chemiczne kombinaty wyrzucające z siebie tony toksycznych odpadów we wszystkich możliwych formach i - jak Azoty w Puławach - zamieniające otoczenie w księżycowy krajobraz z nieodwracalnym piętnem.

Patrząc w inne rejony, w tym samym czasie na zachodzie coraz większe znaczenie zyskiwał ruch „Zielonych". W 1971 roku powstał zaś Greenpeace. Nie stawał się jednak powodem do dumy fakt iż w Polsce nowoczesne proekologiczne idee bywały przedmiotem zainteresowania wyłącznie nielicznych, coś niecoś wiedzieli o nich pierwsi polscy hippisi, dalej znajduję informację że mówiło się o tym także w najbardziej elitarnych kręgach opozycyjnie nastawionej inteligencji. Lecz zwrócimy uwagę, że po raz pierwszy w polskiej historii zaczęto wówczas myśleć o ekologii poza kontekstem działań państwowych co było czymś naprawdę nowym.

ALTERNATYWNE ALTERNATYWY

Następnie przenieśmy się do 1980 r., równolegle ze zrywem "Solidarności", w Krakowie powstaje pierwsza bardziej formalna organizacja polskich ekologów - Polski Klub Ekologiczny. Ciekawe staje się że w ostatniej dekadzie PRL ruchy i grupy ekologiczne wpisywały się w nurt kultury alternatywnej, szukającej trzeciej drogi między postawami władzy i opozycji solidarnościowej.
Było tak na przykład z "Wolę Być" - grupą powstałą w 1984 r. wokół tygodnika "Na Przełaj". Idee ekologiczne niemal zawsze szły wówczas w parze z działalnością pacyfistyczną. Grupa "Wolę Być" zorganizowała na przykład według mnie genialną wystawę zabawek militarnych pod hasłem "Generałowie i dzieci nie bawcie się w wojnę", a przy tym angażowała się w akcje ekologiczne, doprowadzając do zamknięcia niebywale niebezpiecznych dla środowiska i ludności zakładów Celwiskoza w Jeleniej Górze. Takie niecodzienne podejście od tematu zjednało im wielu zwolenników i poruszyło nie jedno sumienie oraz napędzało ludzi do działania.
Później kampanię tę próbował wykorzystać rząd Rakowskiego. Jako że działo się to tuż przed wyborami w 1989 r., władze partyjne uznały wątek ekologiczny za ostatnią deskę ratunku ale nie pomogło im nawet to. Pomysł o zamknięciu lokalnego truciciela miał być wyborczą „kiełbasą" dla jeleniogórskiej PZPR. Miejscowa społeczność tej spóźnionej troski o środowisko jednak nie kupiła.
Rzecz bowiem w tym, że inne ekologiczne protesty tamtych lat zawsze zawierały w sobie element kontestacji władzy.
Tak też się stało podczas wielkiego protestu przeciw budowie elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Wiosną 1987 r., w rocznicę wybuchu w Czarnobylu członkowie ruchu "Wolność i Pokój" zorganizowali serię pikiet przeciw planowanej budowie. Dwa lata później gdańska anty żarnowiecka demonstracja spowodowała mobilizację ZOMO na skalę niepamiętną od czasów stanu wojennego. Czujące pismo nosem władze zorganizowały publiczną debatę na temat elektrowni. Ta jednak okazała się prowizorką i nie dała tak naprawdę nic.
Zmiana systemu, która nastąpiła niecały miesiąc potem, nie zakończyła konfliktu wokół Żarnowca. Jesienią protestujący zablokowali dostawę elementów reaktora, później ma miejsce 44-dniowa głodówka kilku uczestników protestu. Dopiero w styczniu 1990 r. podpisano deklarację o zwołaniu referendum w sprawie budowy żarnowieckiej elektrowni atomowej. W ten sposób finał jednej z głośniejszych i szokujących kampanii ekologicznych zbiega się z początkiem III RP. Jednocześnie zaś metodologia protestów ekologicznych zaczyna się zbliżać do tej, jaką stosowała od lat na Zachodzie podziwiana organizacja Greenpeace.


Pamiętajmy o naszej „zielonej" historii, oraz o pokoleniach które ją stworzyły, wykreowały- przekazana nam ona została namacalnie i widoczna gołym okiem w stanie obecnym. Możemy im być za to wdzięczni, ale też zarzucać brak kompetencji czy mieć żal o to co już straciliśmy. Jednakże pamiętajmy że dzięki wielu jednostką zaangażowanym i poświęconym sprawie możemy czuć się dumni z naszej historii i z tego jaką drogę już odbyliśmy aby osiągnąć stan obecny środowiska. Pozostaje nam nic innego jak iść ich śladami i zrobić to na co im zabrakło czasu, bogatsi o ich doświadczenia i mądrzejsi o nowości naukowe i zwyczajnie cywilizacyjne,używając teraźniejszych technologii i możliwości. Być może to o nas ktoś kiedyś powie „żyli tu kiedyś ludzie dzięki którym historia ekologiczna i jej wpływ nabiera głębszych wartości" bądź zwyczajnie odwdzięczymy się naturze za jej dobra, dostrzegając je i dbając o ich przetrwanie.


Hubert Podgórny ®

hubert_podgorny@yahoo.co.uk

 



« Lista biuletynów
ZALOGUJ SIĘ
Hasło:
RANKING
Zaangażowanie w recykling
kasia6118 8605
pawelzielinski19 6288
wojtekd7 6216
więcej...
Gra sieciowa
bumbur 1375730
paulina.j 1130290
rfima 440267
więcej...
Postępometr recyklingu
.justynka. 524
.monika. 524
Adaaa 524
więcej...
ONLINE

0 zalogowanych użytkowników

Projekt i realizacja SilverCube - oprogramowanie, internet, administracja SilverCube s.c.