- Samorząd z własnych środków nie jest w stanie sfinansować tak dużego przedsięwzięcia. Zwrócił się więc do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Rzeszowie, który obiecał dotacje. - Będziemy także wnioskować o środki unijne - mówi Kulig.
Tłumaczy, że program naprawy narzuci gminie i przedsiębiorcom wiele działań, które doprowadzą do poprawy stanu powietrza.
Na jakość powietrza w mieście wpływają nie tylko samochody, kominy zakładów pracy czy kotłowni. - Na przykład trzeba koniecznie wprowadzić nowoczesne samochody do czyszczenia ulic. Takie, które nie tylko odkurzają, ale także zraszają drogi. To zadanie dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych będzie musiał szybciej i sprawniej instalować w swoich budynkach nowoczesne systemy ogrzewania zamiast pieców węglowych. Elektrociepłownia musi jak najszybciej przechodzić np. na biopaliwa. Tam już przymierzają się do budowy pieca opalanego olejem roślinnym. W dalszej kolejności jest komunikacja miejska, która musi mieć jak najwięcej autobusów na gaz. Konieczne jest wyprowadzenie z miasta ciężkich samochodów. To oczywiście powoduje określone inwestycje drogowe, takie jak obwodnice - wylicza Stanisław Homa, dyrektor wydziału ochrony środowiska Urzędu Miasta Rzeszowa.
Wszystkie przedsiębiorstwa na terenie Rzeszowa będą także musiały dostosować się do nowych wymogów. - Dotyczy to nie tylko spalarni odpadów, ale wszystkich zakładów. Muszą mieć nowoczesne systemy ogrzewania, filtry itp. - mówi Kulig. Dodaje, że na obecnym etapie prac nad programem nie da się wymienić wszystkich działań, które program będzie narzucał. Tłumaczy, że jego realizacja będzie kilkustopniowa. Najpierw zagrożenia mają być rozpoznane i zinwentaryzowane, potem mają odbyć się symulacja i obliczenia. - Wtedy dopiero podejmiemy decyzję co do możliwości redukcji emisji i zaplanujemy działania - wyjaśnia Kulig.
Pomiary wskazują przekroczenia zawartości pyłów w powietrzu, ale mieszkańcy i WIOŚ mają jeszcze inny problem. Od wielu miesięcy na rzeszowskich osiedlach po prostu śmierdzi. - To gryzący, piekący dym ze spalanych tworzyw sztucznych - alarmują rzeszowianie. Jednak od kilku miesięcy nie udało się zlokalizować truciciela. Ostatnia kontrola WIOŚ w jedynej spalarni m.in. elektroodpadów, firmie Eko-Top, która najczęściej wskazywana jest przez mieszkańców jako główny truciciel, nie mogła się odbyć, bo równocześnie trwała kontrola w innym oddziale firmy. - Takie są przepisy. Nie można kontrolować równocześnie dwóch oddziałów jednej firmy. Nawet jak znajdują się w innych województwach - tłumaczy Suchy. Zapewnia jednak, że zaplanowana kontrola odbędzie w innym terminie. - Na pewno w najbliższych tygodniach, bo sprawa odorów nam też nie daje spokoju. Smród rozprzestrzenia się o różnych porach i z różnych kierunków. Mam nadzieję, że przedsiębiorcom też zależy na znalezieniu winowajcy, bo odbija się to wszystko negatywnie na ich image'u - kończy Suchy.
Spalarnie to jednak nie tylko smród. Sa one także źródłem emisji mikropyłów. - Według mnie spalarnia elektrośmieci jest jednym z głównych źródeł PM10 w rzeszowskim powietrzu - mówi prof. Woźniak. - Stężenia mikropyłów są przekroczone w każdym większym mieście, ale bardzo się cieszę, że samorząd wojewódzki zabrał się za tworzenie programu naprawy powietrza.
- Do 2011 roku musimy osiągnąć choćby górną granicę norm unijnych - twierdzi dyrektor Kulig.
-------------------------------------------------------------------
Hubert Podgórny
Katarzyna Zapała
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów




powrót
RANKING
ONLINE
SilverCube s.c.